Remonty

Remonty zazwyczaj robią nasi „chlebodawcy” kiedy jesteśmy i tak opiekunami w Niemczech. Bywa jednak, że to właśnie my musimy pewne rzeczy załatwić. Grunt, żeby jakoś znać język i przygotować się do rozmowy w innym języku. Jest to w sumie trudne, ale czasami nie możemy się porozumieć z rodziną i sami musimy wykonać prośbę naszego podopiecznego. No niestety, twierdzi, że np. elewacja się sypie i ma akurat pieniądze, by wykonać remont. I tu jest pies pogrzebany, bo musimy wykonywać zadanie, które do nas nie należy. Ale w sumie jest to dla nas korzystne, ponieważ się uczymy sami robić takie zadania. Przyda się nam to w życiu.

Przepis

Przepisy kojarzą nam się zazwyczaj z kuchnią. Ale kiedyś był film o przepisie na życie. Taki pewnie niektórzy wybrali dla siebie. Jadąc do Niemiec jako opiekunka, czy opiekun liczymy się z tym, że jakoś damy sobie radę i wrócimy do domu cali i zdrowi. Znowu nasuwa się zdanie: pokaż na co cię stać… Dlatego chyba jedziemy i kombinujemy, by ze swoim przepisem jakoś przebrnąć przez ten czas. Ale mam 1 przepis: ciasto ze śliwkami, albo rabarbarem, czy wiśniami. Dać 0,5kg mąki, ciepłe masło (0,5 kostki) 3 jajka, cukier (na oko, jak kto lubi)szczypta soli, drożdże na pół kilo mąki. Zrobić zaczyn, wlać do mąki, i jak wyrośnie to reszta i porządnie wymieszać. Potem na koniec okruchy, czyli 1:1:1 mąka, cukier i tłuszcz.

Co robić?

Jest nie raz takie zdarzenie, że nasza zmienniczka ląduje w szpitalu i natychmiast musimy ją zastąpić. Organizacja takiego wyjazdu jest wtedy błyskawiczna, a my musimy się spiąć i jechać, bo firma prosi, czyli koniec urlopu i do roboty. No tak jest, gdy takie rzeczy się dzieją, albo nawet ktoś z rodziny ciężko zachoruje. Jako opiekuni mamy tylko jeden problem: jak najszybciej dotrzeć do domu lub w drugą stronę. Praca jako opiekun, czy opiekunka powoduje, że stykamy się z różnymi sytuacjami, zarówno naszymi, jak i naszych zmienników. W końcu życie to ciągłe zdarzenia i trzeba się w tym całym bałaganie odnaleźć i mieć głowę na karku.

Opiekunka

No właśnie, opieka w Niemczech nie jest łatwa w zależności do kogo się trafi . Można trafić fajnie i mieć zadowolenie z pracy, albo trafić paskudnie i użerać się z podopiecznym. Zdarzają się różne przypadki, ale o nich dowiadujemy się, kiedy przyjeżdżamy już na miejsce. Słyszałam o przypadku, gdzie opiekunka miała do dyspozycji nawet basen, zaś inna musiała uciekać, bo podopieczny rzucił w nią nożem. Różnie to bywa, ale żeby dostać dobrą Stellę, trzeba chyba mieć naprawdę szczęście. Ważne jest wyczucie sytuacji w danym miejscu pracy i kontakt z rodziną. Jak to zrobimy to już jest nasza osobista decyzja, ale można dobrze trafić.

Damy radę?

Wyjeżdżając na Stellę zawsze mamy problem, jak dojechać? Czasami się zdarza, że nawet nasi znajomi nas podwiozą i możemy pewnie dojechać na miejsce. Dobre są busiki, które zawiozą nas od drzwi do drzwi i mamy ten komfort, że nie musimy się wielce przesiadać, tylko pilnować naszych rzeczy na bieżąco w walizce. Zawsze można zapytać „chłopaków – kierowców” czy wszystko jest OK.? Z samego doświadczenia to nawet mam nr tel. i bardzo jest zabawnie, kiedy mają podjechać i dzwonią. Wtedy nagle okazuje się, że podjedzie koleś, którego znam i oficjalnie jest wszystko na „Pani”, ale potem podjeżdża znajomy kierowca, z którym jestem na „Ty”. Nawet nie specjalnie pyta, jak podjechać, bo już mnie zna i zawsze się pyta: „Znowu do opieki?” Ja na to: „Jak zawsze”. I to jest dobry kontakt i spotkać można fajnych ludzi.

Bajki

Od dziecka, albo tylko w dzieciństwie uwielbiamy bajeczki, czy to oglądane, czy czytane. Jeśli pracujemy jako opiekuni w Niemczech to zdarza się, że nasi podopieczni nie tylko oglądają wiadomości, ale lubią także oglądać albo filmowe adaptacje popularnych bajek, albo wieczorynkę i wyruszać w świat dziecięcych fantazji. Mnie to czasami zaskakuje i wracam sama do czasów, kiedy byłam dzieciakiem. Pamiętam, jak z rodzicami siadaliśmy przed telewizorem, żeby obejrzeć dobranockę. Pamiętam, jak tata uwielbiał „Bolka i Lolka” i nic nie mogło go odciągnąć od telewizora. Śmialiśmy się z niego, ale teraz z perspektywy czasu jego rozumiem, bo sama obecnie lubię bajki, a niemieckie są naprawdę pierwszej klasy. Obecnie nadają je w naszej telewizji i niestety, ale to wciąga.

Małżeństwo

Jesteśmy w Niemczech, opiekujemy się starszymi ludźmi, ale także poznajemy innych ludzi. Może to być na zakupach, spacerze, na ulicy. Często także spotykamy ludzi innych narodowości, czy to Turków, Wietnamczyków, czy Murzynów, bądź Chińczyków, a nawet często także Naszych Polaków, czy Ukraińców. Kwestia poznania to moment, ale możemy się w pewnym momencie zakochać i powoli zaczynają się schody. Jak tutaj tę sprawę rozwiązać? Jest to trudne, gdy mamy do czynienia z obcokrajowcem i gdy jakoś żyć, bo chcemy ze sobą być. To naprawdę ciężka sprawa, ale jak mówią: miłość zwycięża wszystko. Więc walczmy jak można i ile mamy sił, o ile czujemy się tak bardzo ze sobą związani.

Wyjazd na Święta Bożego Narodzenia opiekunki do Niemiec

Jak zacząć swoją karierę jako opiekunka w Niemczech? Pewnym rozwiązaniem może być wyjazd na Święta Bożego Narodzenia do Niemiec.  Zwykle tak się dzieje, że wiele z opiekunek, które pracują w Niemczech Święta chcą za wszelką cenę spędzić ze swoją rodziną w Polsce. To one lub firmy w których pracują szukają zmienniczek, które będą je w tym okresie zastąpić. Okres ten obejmuje też Nowy Rok. Jeżeli już raz wciągniemy się w tą pracę, to będzie nam łatwiej ponownie znaleźć pracę. Nabierzemy trochę doświadczenia, a firmy przecież chętniej rozmawiają z opiekunkami, które już były w Niemczech i pracowały kiedyś jako opiekunki ludzi starszych. Jest to dobra metoda na rozpoczęcie swojej kariery opiekunki. Chcecie być opiekunkami ludzi starszych w Niemczech, najlepiej zaczynać od Świąt Bożego Narodzenia,

Sprzątanie i piwnica

Rzadko kiedy się bierzemy do roboty, będąc opiekunem w Niemczech. Nie o to chodzi, że jesteśmy leniwi, ale np. nasz podopieczny, który już nie ma sił, prosi nas o pomoc w sprzątaniu piwnicy. Zawsze uczymy się, co tam jest, by przy nieść, podać, pokazać, bo człowiek akurat potrzebuje coś zobaczyć, czy sprawdzić. Ale zdarza się też, że chory ma lepszy dzień, a my mamy „przechlapane” i niestety schodzimy do piwnicy i sortujemy razem to, co należy uprzątnąć. Będąc kobietą to wcale nie jest łatwe, ale robimy co można. Trochę nastręcza to problemu, ale musimy powiedzieć, że baba jest trochę słabsza, ale posprzątać może…

Miejsca i obrazy

Jak jesteśmy w Niemczech w pracy przy chorych jako opiekuni, to zawsze chcemy zwiedzić miejscowość w której pracujemy. I każdą pauzę wykorzystujemy, by spacerować i oglądać domy, albo parki, albo zabytki, które są w danej miejscowości. Uczymy się wtedy kontaktu z ludźmi, zwiedzaniu terenu i jak nam się zdarza, to nawet nawiązujemy znajomości na długie lata. Jeżeli jesteśmy faktycznie mili i szczerzy w nawiązywaniu kontaktów, to naprawdę mamy okazję poznać kogoś i nawet mieć okazję, by ten „ktosiek” mógł nas nawet oprowadzić po miejscowości i pokazać wszelkie atrakcje miasta. No gorzej, jak jesteśmy na wsi. Wtedy wiadomo, człowiek ma tylko wyjście samemu zwiedzić wioskę.