Jedzenie i ktoś

Nie raz mamy możliwość zjeść w opiece coś fajnego. Ja akurat swego czasu tego dostąpiłam w knajpce chińskiej. Niby taka mała, niby taka skromna, ale najadłam się za wszystkie czasy. Dostał mój podopieczny, osobno dostał piesek i osobno dostałam kaczkę po pekińsku wg uwag mojego pana. My z pieskiem podzieliliśmy się kaczką z ryżem, poprosiłam i nakarmiłam rybki w wielkim akwarium, a potem było wesoło, bo w chińskiej restauracji była Polka. Fajna sytuacja, ale kultura była przednia i czułam się zaszczycona. Na koniec pokłoniłam się po chińsku, podziękowałam i wzięłam jedzonko na następny dzień, bo taka była tradycja, że niezjedzone na drugi dzień zaliczone. Poprosiliśmy i dostaliśmy. Super!

Święto Kobitek

Święto było i się skończyło. Tak to jest z nami kobietami. Facet „za grabanicą” a my nawet nie możemy pogadać, bo siedzi przed ekranem komputera, ale tłumaczy się, że jest w pracy. Taki z niego opiekun, jak z koziej skóry Reisentasche. No można zwariować. I to się nazywa, że nas ktoś kocha i stara się z nami utrzymać kontakt. No przecież jest to jedna wielka paranoja. W zasadzie można by na ten temat napisać artykuł do gazety. Wszelkie wiadomości chyba by się przydały.Zrypać takiego i rozpocząć temat. Kurczę, najgorsi są ci spokojni. Niby tacy delikatni, a my baby musimy ich trzymać nie powiem za co? To jest święto kobitek.

Malarstwo opiekunów

Jeżeli wyjeżdżamy do opieki osób starszych do Niemiec, to mamy możliwość mieć w trakcie naszej pauzy coś zrobić. Oprócz spania czy spaceru to są niektórzy, co zajmują się swoją pasją artystyczną. Jedni malują, inni rysują, a niektórzy próbują nawet rzeźbić, jeżeli mają taką możliwość. Jeśli to wszystko mogą jednocześnie robić z podopiecznym, to może być to dzika frajda. Owszem, tracimy nasz czas, ale można coś zrobić pożytecznego i spędzić czas z chorym, a jednocześnie nauczyć się czegoś ciekawego. chociażby poznać to, że nasz chory ma także takie hobby i interesuje się także artystyczną duszą. Pasjonaci sztuki?

Przedwiośnie i ogród

Na przedwiośniu patrzymy na nasze ogródki albo balkony i stwierdzamy, że trzeba już powoli sobie coś tam zrobić. Tak więc zaczynamy kopać lub sadzić flance w korytkach na balkonie. W zależności, co kto ma, to warto wybrać bratki, bo wytrzymują nawet do -2 stopni. Potem wiadome, opieka nad nimi, czyli podlewanie, odchwaszczanie i takie tam. Ważne tylko, by już było widać, że coś nam już kwitnie i możemy nacieszyć oczy. Potem mamy śliczne kwiatki, albo kwitnące krzewy. Ja osobiście lubię wiosnę, ponieważ przechodząc np. przez park, widzę między drzewami kwitnące roślinki i powiem szczerze, że wtedy chcę być tam cały dzień…

Deser i… karo

Karo, to są stronki chlebka swiętojańskiego. Jest to roślina, którą kiedyś się czyściło ręcznie, by uzyskać jako i masę ze środka, która przypomina czekoladę. Jest to używane jako kakao, albo czekolada. Taki zamiennik. Ja miałam okazję zjeść lody z proszkiem karobowym. Ten dodaje się do mleka, przypomina to masę czekoladową, potem cukier i tłuszcz i wychodzi na czekoladę. Bardzo fajne. Poszłam z podopieczną na lody i bardzo mi to smakowało, bo nie było aż tak słodko, jak się spodziewałam. Właściwie był to zamrożony chyba mus czekoladowy, ale bardziej przypominał mi gorzką czekoladę, ale bardzo mi się podobało. Nie tylko mi……

Bundeswehra i bomby

Oglądając program z podopiecznym dowiedziałam się, jak przy pomocy robota rozbraja się miny i to przeciwpancerne. Opiekować się mogę, ale nie w takim stylu. Jest taki robot o nazwie „TeODOr” , który jest w zasadzie sondą. Każda mina ma metal, więc jest idealnym wykrywaczem metali do dwóch km. Sam strój sapera waży ok. 40kg. Najgorszy jest chyba śnieg, bo wtedy trzeba oznaczyć farbą miejsce i powoli zobaczyć, czy 2 wyzwalacze nie wywołają wybuchnięcia głównego pocisku. Oboje z podopiecznym patrzeliśmy na to i oboje byliśmy wystraszeni, ponieważ terroryści potrafią nawet podłożyć do rury wydechowej nawet 5kg plastiku…. Straszne. I bądź tu człowieku bezpieczny pracując za granicą w Niemczech.

Powoli wiosna

Dzisiaj było już 9 stopni na plusie i ludzie poczuli się wiosennie. Są mili i serdeczni dla innych. Warto takich ludzi szanować i jak czasami potrzebują pomocy, to się nimi opiekować. W ogródkach też powolutku widać zmiany. Czekamy na krokusy, przebiśniegi i ciągle obserwujemy czy już widać jakieś zielone akcenty. Kiedy się spotykamy w markecie ze znajomymi to już czuć wiosnę w ich sercach. Fajnie się wtedy człowiek czuje i ma się ochotę pójść do najbliższego parku i poszukać gałązek z zielonymi pąkami. Co prawda jest to tylko przedwiośnie, ale będąc w pracy jako opiekun, to zaczynają się problemy ze zdrowiem podopiecznego. Ale to już inna działka.

Walę tynki dzisiaj

Dzisiaj niby Dzień Zakochanych, ale dla nas opiekunów jest to normalny dzień pracy. Tak, że walimy tynki, by być z podopiecznymi. Tłuczemy gary, robimy posiłki, sprzątamy, żeby potem wypić popołudniową kawę i zjeść ciasto z naszym chorym i jak się zdarzy to z rodziną także. Wychodzi na to, że nawet w inne święta jesteśmy pod presją pracy przy chorym. W końcu niestety wyjeżdżamy, by opiekować się ludźmi chorymi, czy seniorami. Jednak czasami nam się udaje trochę poszaleć i kwestią jest wtedy to, czy coś zrobimy fajnego, czy to będzie normalny dzień pracy. Przeważnie wychodzi to drugie, ale warto ze zwykłego dnia zrobić święto.

Apetyty seniorów

Jadąc do pracy jako opiekunka ludzi starszych nigdy nie wiemy z kim i czym będziemy mieć do czynienia. Z czym, to już wiemy: opieka nad chorym, czy chorą, jak to wygląda i jak jest procedurka dzienna. Potem mogą zacząć się schody ze względu na to, czy chory ma jakąś specjalną dietę, czy czegoś nie lubi jeść, albo co bardzo lubi. Należy się zapytać rodziny jakie ma nawyki żywieniowe i jak mamy gotować w końcu? Także jest to problem, jeżeli mieszkamy razem z chorym i np. także z żoną, czy synem i córką, bo i tak nie gotuje się tylko dla jednej osoby. Wtedy myślę, że warto dzień wcześniej ustalić, co na obiad na drugi dzień i czy wszystkim będzie menu pasować?

Akcje szpitalne

Spotyka nas często, że jesteśmy sami z podopiecznym lub podopieczną i zaczyna się coś dziać niedobrego. Wiadomo, że w tym momencie reagujemy szybko i wzywamy pogotowie do domu. Wtedy jest sajgon, bo szybko trzeba udzielić pomocy we własnym zakresie, odkluczyć drzwi,by można było wejść swobodnie, powiadomienie rodziny, przygotować papiery i czekać aż pomoc nadjedzie. Taki system jest w Niemczech będąc opiekunką. Jeżeli mamy z tym styczność, to przyjeżdżając koniecznie musimy się z tym wszystkim zapoznać już w pierwszym dniu, choć jeszcze możemy pofolgować, bo w następnym już bierzemy się do pracy, a zmienniczki już nie będzie…