Związek zawodowy opiekunek w Niemczech

Czy coś związek zawodowy opiekunek w Niemczech istnieje? Ja nie słyszałam o czymś takim, według mnie raczej nigdy nie powstanie. Co prawda istnieją na portalach społecznościowych zwarte grupy opiekunek, ale daleko im do związku zawodowego. Dlaczego tak się dzieje, dlaczego związek zawodowy opiekunek i opiekunów w Niemczech jakoś do tej chwili nie powstał? Odpowiedź jest prosta. Panie pracujące w opiece traktują tą pracę nie jako zawód, ale chwilowe zajęcie. Niewiele opiekunek pracuje wiele lat, jest duża rotacja. Do tego specyficzny rytm pracy, częste wyjazdy do Niemiec i niemożność realnych spotkań w Polsce. To wszystko sprawia, że ciężko jest działać jako związkowiec. Oczywiście firmy raczej nie są za utworzeniem takich związków, nie leży to w ich interesie, zresztą wcale się nie dziwię, też bym nie chciała będąc właścicielem firmy, aby w mojej firmie był związek zawodowy, który jednak zawsze ma coś do powiedzenia. Jakie macie zdanie na ten temat, co sądzicie o związkach zawodowych opiekunek w Niemczech?

Facet to…..

No dobra, my jako kobiety zakochujemy się i wychodzimy za mąż potem. Oczekujemy, że przyszły mąż się nami zaopiekuje. Czasami tak jakoś w życiu później przychodzi szara rzeczywistość i mamy efekty naszych starań. I chyba jest dobre przywitanie przez rodziców weselne, gdzie się słyszy: ” Witamy Was chlebem i solą i dobrą wolą, jest też chleb i sól dla Pana młodego, co by robił na niego”. Fajne powiedzenie no nie? Nie wiem, czy ta tradycja jeszcze trwa, łącznie z błogosławieństwem przed ślubem, ale pewnie jeszcze rodzice to robią, by tradycji stało się za dość. Dobrze by było zachować takie rzeczy, by młodzi mogli je przekazać swoim dzieciom…

Pięknie jest…

Wiosna, to najbardziej ulubiona moja pora roku. Jak już widzę kwiaty na klombach i w parku, to mam ochotę przy nich siedzieć i się nimi opiekować, by jak najdłużej kwitły i cieszyły oko. Tylko, że zostają mi tylko kwiaty na balkonie, bo nie mam ogródka. Marzy mi się ogród z dala od ulicy, mieć ciszę i spokój, patrzyć na drzewka i krzaczki, czy tuje, bukszpany formować z krzaczków na drzewka, przycinać i co tam jeszcze. Zapewne byłaby to frajda, że hej! Ale niestety zostaje mi tylko oglądanie parku, klomby i roślinki przydomowe u innych ludzi i cieszyć się wiosną w pełnej krasie. Eeeee co tam, ważne, by nacieszyć oczy, odpocząć od codziennych obowiązków i być szczęśliwym!

Skarb Narodów

Każde z państw ma swoje dziedzictwo, i kulturowe i nawet okryte tajemnicą. Ja będąc opiekunką zawsze zwiedzałam, co się tylko dało. Raz udało mi się zwiedzić zamek nad rzeczką tzw. Wasserschloss. Pięknie się zwiedzało, ludzie wokół fajni i mili, a po tygodniu został zalany, bo była fala powodziowa. Mnie nie dosięgła, bo ja byłam w bloku, ale spustoszenia na dalszych terenach były duże. Jest to niepiękny widok, kiedy ludzie budują swoje domy, a potem je tracą. Okropieństwo. Wolałabym tego już nigdy nie oglądać, chociaż kiedyś u mnie także była burza i zalało mnie na metr w piwnicy. Warto przez to oglądać i zwiedzać cokolwiek i gdziekolwiek, bo może potem nie będzie okazji…

Moje kwiatki

Wyjeżdżając do pracy w Niemczech jako opiekunka to ciągle się bałam, że moje kwiaty w doniczkach albo nie będą podlane, albo będą zalane. Co prawda nic jakiegoś tragicznego się nie stało, ale i tak potem to była pierwsza rzecz, którą musiałam sprawdzić i ocenić. No i oczywiście, jak zawsze trzeba było przesadzić i na nowo wszystko zrobić, by było jak przed wyjazdem. Miałam na to i tak cały miesiąc, więc spokojnie można było wysprzątać chałupę i kwiatki. Ktoś inny powiedziałby, że to jest niepoważne mieć parapety zawalone zielskiem, tylko że jak kwitną, to każdy z kolei demoluje mi firanki, bo chce obejrzeć. Nie wiadomo w końcu jak wybrnąć?

Jedzenie i ktoś

Nie raz mamy możliwość zjeść w opiece coś fajnego. Ja akurat swego czasu tego dostąpiłam w knajpce chińskiej. Niby taka mała, niby taka skromna, ale najadłam się za wszystkie czasy. Dostał mój podopieczny, osobno dostał piesek i osobno dostałam kaczkę po pekińsku wg uwag mojego pana. My z pieskiem podzieliliśmy się kaczką z ryżem, poprosiłam i nakarmiłam rybki w wielkim akwarium, a potem było wesoło, bo w chińskiej restauracji była Polka. Fajna sytuacja, ale kultura była przednia i czułam się zaszczycona. Na koniec pokłoniłam się po chińsku, podziękowałam i wzięłam jedzonko na następny dzień, bo taka była tradycja, że niezjedzone na drugi dzień zaliczone. Poprosiliśmy i dostaliśmy. Super!

Święto Kobitek

Święto było i się skończyło. Tak to jest z nami kobietami. Facet „za grabanicą” a my nawet nie możemy pogadać, bo siedzi przed ekranem komputera, ale tłumaczy się, że jest w pracy. Taki z niego opiekun, jak z koziej skóry Reisentasche. No można zwariować. I to się nazywa, że nas ktoś kocha i stara się z nami utrzymać kontakt. No przecież jest to jedna wielka paranoja. W zasadzie można by na ten temat napisać artykuł do gazety. Wszelkie wiadomości chyba by się przydały.Zrypać takiego i rozpocząć temat. Kurczę, najgorsi są ci spokojni. Niby tacy delikatni, a my baby musimy ich trzymać nie powiem za co? To jest święto kobitek.

Malarstwo opiekunów

Jeżeli wyjeżdżamy do opieki osób starszych do Niemiec, to mamy możliwość mieć w trakcie naszej pauzy coś zrobić. Oprócz spania czy spaceru to są niektórzy, co zajmują się swoją pasją artystyczną. Jedni malują, inni rysują, a niektórzy próbują nawet rzeźbić, jeżeli mają taką możliwość. Jeśli to wszystko mogą jednocześnie robić z podopiecznym, to może być to dzika frajda. Owszem, tracimy nasz czas, ale można coś zrobić pożytecznego i spędzić czas z chorym, a jednocześnie nauczyć się czegoś ciekawego. chociażby poznać to, że nasz chory ma także takie hobby i interesuje się także artystyczną duszą. Pasjonaci sztuki?

Przedwiośnie i ogród

Na przedwiośniu patrzymy na nasze ogródki albo balkony i stwierdzamy, że trzeba już powoli sobie coś tam zrobić. Tak więc zaczynamy kopać lub sadzić flance w korytkach na balkonie. W zależności, co kto ma, to warto wybrać bratki, bo wytrzymują nawet do -2 stopni. Potem wiadome, opieka nad nimi, czyli podlewanie, odchwaszczanie i takie tam. Ważne tylko, by już było widać, że coś nam już kwitnie i możemy nacieszyć oczy. Potem mamy śliczne kwiatki, albo kwitnące krzewy. Ja osobiście lubię wiosnę, ponieważ przechodząc np. przez park, widzę między drzewami kwitnące roślinki i powiem szczerze, że wtedy chcę być tam cały dzień…

Deser i… karo

Karo, to są stronki chlebka swiętojańskiego. Jest to roślina, którą kiedyś się czyściło ręcznie, by uzyskać jako i masę ze środka, która przypomina czekoladę. Jest to używane jako kakao, albo czekolada. Taki zamiennik. Ja miałam okazję zjeść lody z proszkiem karobowym. Ten dodaje się do mleka, przypomina to masę czekoladową, potem cukier i tłuszcz i wychodzi na czekoladę. Bardzo fajne. Poszłam z podopieczną na lody i bardzo mi to smakowało, bo nie było aż tak słodko, jak się spodziewałam. Właściwie był to zamrożony chyba mus czekoladowy, ale bardziej przypominał mi gorzką czekoladę, ale bardzo mi się podobało. Nie tylko mi……