Jedzenie i ktoś

Nie raz mamy możliwość zjeść w opiece coś fajnego. Ja akurat swego czasu tego dostąpiłam w knajpce chińskiej. Niby taka mała, niby taka skromna, ale najadłam się za wszystkie czasy. Dostał mój podopieczny, osobno dostał piesek i osobno dostałam kaczkę po pekińsku wg uwag mojego pana. My z pieskiem podzieliliśmy się kaczką z ryżem, poprosiłam i nakarmiłam rybki w wielkim akwarium, a potem było wesoło, bo w chińskiej restauracji była Polka. Fajna sytuacja, ale kultura była przednia i czułam się zaszczycona. Na koniec pokłoniłam się po chińsku, podziękowałam i wzięłam jedzonko na następny dzień, bo taka była tradycja, że niezjedzone na drugi dzień zaliczone. Poprosiliśmy i dostaliśmy. Super!

Dodaj komentarz