Kłopoty a „Turasy”

Naprawdę warto do nich się zwracać o pomoc czasami, jak nie ma innego wyjścia, a w pobliżu nie ma policji. Mnie takie coś spotkało. Nie wiedziałam, jak dotrzeć na dworzec. Co prawda inni ludzie wskazali, gdzie dojechać autobusem, ale wystraszona byłam. W pierwszej kolejności pomógł mi już na przystanku młody człowiek, potem Turek pomógł mi wytachać z autobusu walizkę, a potem było już z górki, bo miałam dużo czasu, by poczekać na autokar do domu. Co więcej nie wiedziałam skąd będę jechać, więc zapytałam Turka, taksówkarza i mi pięknie wyjaśnił, a nawet pokazał i na dodatek kazał mi coś zjeść, bo jeszcze dużo czasu do odjazdu. Jakby co, to miałam do niego znowu prosić o pomoc. Miłe, nie?

Dodaj komentarz