Moje kwiatki

Wyjeżdżając do pracy w Niemczech jako opiekunka to ciągle się bałam, że moje kwiaty w doniczkach albo nie będą podlane, albo będą zalane. Co prawda nic jakiegoś tragicznego się nie stało, ale i tak potem to była pierwsza rzecz, którą musiałam sprawdzić i ocenić. No i oczywiście, jak zawsze trzeba było przesadzić i na nowo wszystko zrobić, by było jak przed wyjazdem. Miałam na to i tak cały miesiąc, więc spokojnie można było wysprzątać chałupę i kwiatki. Ktoś inny powiedziałby, że to jest niepoważne mieć parapety zawalone zielskiem, tylko że jak kwitną, to każdy z kolei demoluje mi firanki, bo chce obejrzeć. Nie wiadomo w końcu jak wybrnąć?

Dodaj komentarz