Zawadiackie dzieci i opieka

Trafiłam do Niemiec jako opiekunka do dziecka i to była niestety nie bardzo miła niespodzianka na miejscu. Spojrzałam na dziecko i w zasadzie od razu wiedziałam z kim mam do czynienia i że lekko z nim to chyba nie będzie. Chłopczyk okazał się tzw. „żywym srebrem” i wszędzie było go pełno. Takiego biegania i uganiania się za łobuziakiem nie miałam jeszcze, i to w dodatku w obcym języku. Na początku to jeszcze parę razy pokrzyczałam, ale później przypomniałam sobie radę mojej koleżanki, która była nauczycielką w przedszkolu i zaczęłam powtarzać ciszej 15 razy to samo, ale na spokojnie. Okazało się, że po pewnym czasie dziecko już było OK i w dodatku wyciszone.

Oj dzieci

Są dzieci, które mają fantazję i nie przynoszą nam laurek, ale są i takie, co przyzwyczają się do opiekunki. Czasami fajnie jest, kiedy jedziemy do Niemiec i za bardzo nie znamy języka. Wtedy one nas uczą słownictwa, a jak nie rozumiemy, to nam palcem pokazują, o co im chodzi i potem posługują się rzeczownikami lub czasownikami, ale tylko słyszymy pojedyncze słowa i sami musimy się domyślać. Trochę to kłopotliwe, bo my słabo rozumiemy, ale ważne jest, by kontakt był dostępny w dwie strony. Dobrze jest, kiedy rodzice nas także uczą słów, którymi się dziecko posługuje. Przebywanie w zasadzie non stop z maluchem pozwala nam poznać dziecko i język.

Remonty

Remonty zazwyczaj robią nasi „chlebodawcy” kiedy jesteśmy i tak opiekunami w Niemczech. Bywa jednak, że to właśnie my musimy pewne rzeczy załatwić. Grunt, żeby jakoś znać język i przygotować się do rozmowy w innym języku. Jest to w sumie trudne, ale czasami nie możemy się porozumieć z rodziną i sami musimy wykonać prośbę naszego podopiecznego. No niestety, twierdzi, że np. elewacja się sypie i ma akurat pieniądze, by wykonać remont. I tu jest pies pogrzebany, bo musimy wykonywać zadanie, które do nas nie należy. Ale w sumie jest to dla nas korzystne, ponieważ się uczymy sami robić takie zadania. Przyda się nam to w życiu.

Przepis

Przepisy kojarzą nam się zazwyczaj z kuchnią. Ale kiedyś był film o przepisie na życie. Taki pewnie niektórzy wybrali dla siebie. Jadąc do Niemiec jako opiekunka, czy opiekun liczymy się z tym, że jakoś damy sobie radę i wrócimy do domu cali i zdrowi. Znowu nasuwa się zdanie: pokaż na co cię stać… Dlatego chyba jedziemy i kombinujemy, by ze swoim przepisem jakoś przebrnąć przez ten czas. Ale mam 1 przepis: ciasto ze śliwkami, albo rabarbarem, czy wiśniami. Dać 0,5kg mąki, ciepłe masło (0,5 kostki) 3 jajka, cukier (na oko, jak kto lubi)szczypta soli, drożdże na pół kilo mąki. Zrobić zaczyn, wlać do mąki, i jak wyrośnie to reszta i porządnie wymieszać. Potem na koniec okruchy, czyli 1:1:1 mąka, cukier i tłuszcz.

Co robić?

Jest nie raz takie zdarzenie, że nasza zmienniczka ląduje w szpitalu i natychmiast musimy ją zastąpić. Organizacja takiego wyjazdu jest wtedy błyskawiczna, a my musimy się spiąć i jechać, bo firma prosi, czyli koniec urlopu i do roboty. No tak jest, gdy takie rzeczy się dzieją, albo nawet ktoś z rodziny ciężko zachoruje. Jako opiekuni mamy tylko jeden problem: jak najszybciej dotrzeć do domu lub w drugą stronę. Praca jako opiekun, czy opiekunka powoduje, że stykamy się z różnymi sytuacjami, zarówno naszymi, jak i naszych zmienników. W końcu życie to ciągłe zdarzenia i trzeba się w tym całym bałaganie odnaleźć i mieć głowę na karku.

Opiekunka

No właśnie, opieka w Niemczech nie jest łatwa w zależności do kogo się trafi . Można trafić fajnie i mieć zadowolenie z pracy, albo trafić paskudnie i użerać się z podopiecznym. Zdarzają się różne przypadki, ale o nich dowiadujemy się, kiedy przyjeżdżamy już na miejsce. Słyszałam o przypadku, gdzie opiekunka miała do dyspozycji nawet basen, zaś inna musiała uciekać, bo podopieczny rzucił w nią nożem. Różnie to bywa, ale żeby dostać dobrą Stellę, trzeba chyba mieć naprawdę szczęście. Ważne jest wyczucie sytuacji w danym miejscu pracy i kontakt z rodziną. Jak to zrobimy to już jest nasza osobista decyzja, ale można dobrze trafić.

Damy radę?

Wyjeżdżając na Stellę zawsze mamy problem, jak dojechać? Czasami się zdarza, że nawet nasi znajomi nas podwiozą i możemy pewnie dojechać na miejsce. Dobre są busiki, które zawiozą nas od drzwi do drzwi i mamy ten komfort, że nie musimy się wielce przesiadać, tylko pilnować naszych rzeczy na bieżąco w walizce. Zawsze można zapytać „chłopaków – kierowców” czy wszystko jest OK.? Z samego doświadczenia to nawet mam nr tel. i bardzo jest zabawnie, kiedy mają podjechać i dzwonią. Wtedy nagle okazuje się, że podjedzie koleś, którego znam i oficjalnie jest wszystko na „Pani”, ale potem podjeżdża znajomy kierowca, z którym jestem na „Ty”. Nawet nie specjalnie pyta, jak podjechać, bo już mnie zna i zawsze się pyta: „Znowu do opieki?” Ja na to: „Jak zawsze”. I to jest dobry kontakt i spotkać można fajnych ludzi.

Bajki

Od dziecka, albo tylko w dzieciństwie uwielbiamy bajeczki, czy to oglądane, czy czytane. Jeśli pracujemy jako opiekuni w Niemczech to zdarza się, że nasi podopieczni nie tylko oglądają wiadomości, ale lubią także oglądać albo filmowe adaptacje popularnych bajek, albo wieczorynkę i wyruszać w świat dziecięcych fantazji. Mnie to czasami zaskakuje i wracam sama do czasów, kiedy byłam dzieciakiem. Pamiętam, jak z rodzicami siadaliśmy przed telewizorem, żeby obejrzeć dobranockę. Pamiętam, jak tata uwielbiał „Bolka i Lolka” i nic nie mogło go odciągnąć od telewizora. Śmialiśmy się z niego, ale teraz z perspektywy czasu jego rozumiem, bo sama obecnie lubię bajki, a niemieckie są naprawdę pierwszej klasy. Obecnie nadają je w naszej telewizji i niestety, ale to wciąga.

Małżeństwo

Jesteśmy w Niemczech, opiekujemy się starszymi ludźmi, ale także poznajemy innych ludzi. Może to być na zakupach, spacerze, na ulicy. Często także spotykamy ludzi innych narodowości, czy to Turków, Wietnamczyków, czy Murzynów, bądź Chińczyków, a nawet często także Naszych Polaków, czy Ukraińców. Kwestia poznania to moment, ale możemy się w pewnym momencie zakochać i powoli zaczynają się schody. Jak tutaj tę sprawę rozwiązać? Jest to trudne, gdy mamy do czynienia z obcokrajowcem i gdy jakoś żyć, bo chcemy ze sobą być. To naprawdę ciężka sprawa, ale jak mówią: miłość zwycięża wszystko. Więc walczmy jak można i ile mamy sił, o ile czujemy się tak bardzo ze sobą związani.

Wyjazd na Święta Bożego Narodzenia opiekunki do Niemiec

Jak zacząć swoją karierę jako opiekunka w Niemczech? Pewnym rozwiązaniem może być wyjazd na Święta Bożego Narodzenia do Niemiec.  Zwykle tak się dzieje, że wiele z opiekunek, które pracują w Niemczech Święta chcą za wszelką cenę spędzić ze swoją rodziną w Polsce. To one lub firmy w których pracują szukają zmienniczek, które będą je w tym okresie zastąpić. Okres ten obejmuje też Nowy Rok. Jeżeli już raz wciągniemy się w tą pracę, to będzie nam łatwiej ponownie znaleźć pracę. Nabierzemy trochę doświadczenia, a firmy przecież chętniej rozmawiają z opiekunkami, które już były w Niemczech i pracowały kiedyś jako opiekunki ludzi starszych. Jest to dobra metoda na rozpoczęcie swojej kariery opiekunki. Chcecie być opiekunkami ludzi starszych w Niemczech, najlepiej zaczynać od Świąt Bożego Narodzenia,