Zawadiackie dzieci i opieka

Trafiłam do Niemiec jako opiekunka do dziecka i to była niestety nie bardzo miła niespodzianka na miejscu. Spojrzałam na dziecko i w zasadzie od razu wiedziałam z kim mam do czynienia i że lekko z nim to chyba nie będzie. Chłopczyk okazał się tzw. „żywym srebrem” i wszędzie było go pełno. Takiego biegania i uganiania się za łobuziakiem nie miałam jeszcze, i to w dodatku w obcym języku. Na początku to jeszcze parę razy pokrzyczałam, ale później przypomniałam sobie radę mojej koleżanki, która była nauczycielką w przedszkolu i zaczęłam powtarzać ciszej 15 razy to samo, ale na spokojnie. Okazało się, że po pewnym czasie dziecko już było OK i w dodatku wyciszone.

Dodaj komentarz